W nowo otwieranych komisariatach nie ma kto pracować. Młodzi nie chcą zakładać munduru.

ilustracja

Nowo powstałe jednostki zasilane są ludźmi zabranymi, przesuniętymi z już istniejących.

Często powstają małe, niewydolne komisariaty którym ciężko samodzielnie funkcjonować. Po uroczystym otwarciu już nikt o nich nie pamięta, pozostaje szara rzeczywistość i otwarty kolejny statystyczny komisariat, jedynka w tabelce ministerialnej. Braki kadrowe, sprzętowe jeżeli samorząd nie wspomaga to codzienność wszystkich jednostek, a te małe odczuwają to najbardziej.
Jesteśmy ostatnio świadkami poważnych tarć na linii policja-minister Błaszczak. Mówi się nawet o buncie największego związku zawodowego policjantów. A dowodów na to, że po dobrej zmianie w policji dzieje się źle, jest o wiele więcej.
Z ostatniego listu policyjnych związkowców skierowanego do ministra Błaszczaka wynika, że ich cierpliwość się skończyła. Mówiąc krótko, funkcjonariusze mają dość promowania przez rząd agresji, cichego przyzwolenia na akcje nacjonalistów oraz czystek, które regularnie nawiedzają szeregi policji. Do tego dochodzi wciąż pogarszająca się reputacja policji (chociażby poprzez zabezpieczanie miesięcznic smoleńskich czy niewyjaśnione zdarzenia z Wrocławia) – to wszystko – mimo zapewnień Mariusza Błaszczaka – zamiast rozwijać tę służbę, niszczy tak ważny w tym przypadku poziom zaufania.

Coraz mniej chętnych

Kilkukrotne zmiany na fotelu komendanta głównego policji także nie podnoszą morale w formacji. Jednak to wszystko nie przeszkadza ministrowi Błaszczakowi i jego zastępcy Jarosławowi Zielińskiemu regularnie i głośno mówić o kolejnych sukcesach, postępującej modernizacji czy otwieraniu nowych-starych komisariatów, które „zlikwidowała totalna opozycja, kiedy była jeszcze u władzy”. Jak się okazuje, już niedługo oprócz propagandy sukcesu może pozostać niewiele więcej. A bezpieczeństwo nas wszystkich może być zagrożone. Dlaczego? Ponieważ… brakuje policjantów.

Według oficjalnych danych Komendy Głównej Policji, tegoroczna liczba wakatów w szeregach policji to prawie sześć tysięcy miejsc. Przy tym nie jest planowana żadna nadzwyczajna akcja rekrutacyjna. Liczba składających aplikację kandydatów drastycznie się zmniejszyła. Dlaczego tak się stało? I czy stwarza to zagrożenie dla porządku publicznego i naszego wspólnego bezpieczeństwa? Zapytaliśmy o to przedstawiciela NSZZ Policjantów Andrzeja Szarego.
– Przede wszystkim tak jest obecnie skonstruowany rynek pracy w naszym kraju. Jeśli ktoś nie zarobi około trzech tysięcy złotych, nie będzie wykonywał pracy. Natomiast policja oferuje na początku 1600 złotych, a po przejściu 6-miesięcznego kursu jest to ok. 2500 złotych. Dla funkcjonariusza, który codziennie naraża swoje zdrowie i życie to nie jest żadna perspektywa. jeśli ma się żonę, dzieci i kredyt hipoteczny na mieszkanie, to nie wystarczy na życie – mówi podinspektor Andrzej Szary. Policyjny związkowiec zwraca też uwagę na zmieniony kilka lat temu system emerytalny policjantów – 25 lat służby i minimum 55 lat życia wyraźnie odstrasza kandydatów do służby – mówi.
Komendant Główny Policji zapowiada do końca roku przyjęcie prawie pięciu tysięcy nowych policjantów. – Jeżeli tak by się stało, to ja pisemnie i oficjalnie pogratuluję komendantowi i ministrowi, ale ja mam bardzo duże wątpliwości. To wygląda na działania propagandowe, a nie rzeczywiste dane i możliwości. Zresztą widać to w liczbach. Jeszcze w 2012 roku kandydatów do postępowania kwalifikacyjnego było ponad 44 tysiące. W tym roku jest nieco ponad 14 tysięcy. Odejmijmy od tego jeszcze tych, którzy nie przejdą testów wstępnych, to może to być znacznie mniejsza liczba niż 5 tysięcy – wylicza związkowiec.

Jesteśmy ostatnio świadkami poważnych tarć na linii policja-minister Błaszczak. Mówi się nawet o buncie największego związku zawodowego policjantów. A dowodów na to, że po dobrej zmianie w policji dzieje się źle, jest o wiele więcej.

Z ostatniego listu policyjnych związkowców skierowanego do ministra Błaszczaka wynika, że ich cierpliwość się skończyła. Mówiąc krótko, funkcjonariusze mają dość promowania przez rząd agresji, cichego przyzwolenia na akcje nacjonalistów oraz czystek, które regularnie nawiedzają szeregi policji. Do tego dochodzi wciąż pogarszająca się reputacja policji (chociażby poprzez zabezpieczanie miesięcznic smoleńskich czy niewyjaśnione zdarzenia z Wrocławia) – to wszystko – mimo zapewnień Mariusza Błaszczaka – zamiast rozwijać tę służbę, niszczy tak ważny w tym przypadku poziom zaufania.

 

Nowe stare komisariaty

Co w takim razie z otwieranymi na nowo komisariatami (nieoficjalnie ma być ich 50 z 500 zlikwidowanych)? Niestety, za nowymi miejscami do pracy w parze nie idą dodatkowe posady i pieniądze. Mechanizm jest bardzo prosty: do nowego posterunku czy komisariatu przeniesionych zostaje 3-4 policjantów z odpowiedniej komendy powiatowej. Po tej operacji policjantów brakuje… w mieście powiatowym. W jednym miejscu bezpieczeństwo się poprawia po to, aby w drugim się pogorszyć.

Zarobki w policji

Wynagrodzenie policjanta to suma kilku składników: wynagrodzenia zasadniczego, które zależy od grupy zaszeregowania, dodatku stażowego, a także dodatków służbowego/funkcyjnego i za stopień. Policjant dostaje ponadto mundurówkę, nagrodę roczną – tzw. trzynastkę, a także świadczenia w ramach systemu socjalnego.
Jak na razie perspektyw na poważne podwyżki nie widać, a kadrowe zawirowania i próby zaprzęgnięcia policji w polityczną rozgrywkę niszczą ostatki chęci do pracy w tej formacji. Jednak dobre samopoczucie ministrów spraw wewnętrznych i komendanta głównego nie opuszcza. Kosztem policjantów i naszego bezpieczeństwa.