Emerytura i odznaka. Gdzie spotykają się policyjni emeryci?

ilustracja

Ciekawe pytanie. Czy po zakończeniu służby w Policji emerytowany funkcjonariusz przez wiele lat związany z formacją – zapomina o mundurze, o kolegach i koleżankach, z którymi ramię w ramię stał na straży bezpieczeństwa publicznego? Czy te relacje w dalszym ciągu podtrzymuje? Czy jest takie miejsce, w którym mogą spotkać się, porozmawiać, a niekiedy też zorganizować wsparcie i pomoc, tak po ludzku, z potrzeby serca i poczucia zawodowej solidarności? Otóż jest i znajduje się w Warszawie w siedzibie Zarządu Terenowego Emerytów i Rencistów działającego w ramach Zarządu Wojewódzkiego NSZZ Policjantów KSP w Warszawie.

W tym artykule postaramy się przybliżyć działalność policyjnych emerytów w strukturach Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Policjantów zrzeszającego również mundurowych w stanie spoczynku.


Zdjęcie: Marek Szałajski

O tym, jak integruje się środowisko byłych funkcjonariuszy, jaka jest ich codzienność, co oferuje im działalność związkowa? – opowie nam Dariusz Milewski (również emerytowany policjant), pełniący funkcję Wiceprzewodniczącego Zarządu Wojewódzkiego NSZZ Policjantów KSP w Warszawie, na co dzień wspierający działalność Zarządu Terenowego Emerytów i Rencistów.

Proszę nam opowiedzieć, co to za miejsce, w którym spotykają się emerytowani stróże prawa?

Jest to Zarząd Terenowy związku zawodowego policjantów zrzeszającego emerytowanych funkcjonariuszy. Mieści się w siedzibie byłego komisariatu Policji przy ul. Pytlasińskiego 17 w Warszawie i tutaj właśnie spotykają się mundurowi emeryci związani ze związkiem zawodowym.


Zdjęcie: Marek Szałajski

Ta jednostka organizacyjna jest jednym z 25 zarządów terenowych działających w ramach struktury Zarządu Wojewódzkiego NSZZP. Mam zaszczyt wspierać przewodniczącego i cały zarząd terenowy.

Jaka była idea powstania tego miejsca?

Głównym celem była przede wszystkim integracja emerytów związanych ze środowiskiem policyjnym, organizowanie im rozmaitych zajęć i pomaganie, nawet w trudnych sytuacjach życiowych.

Dodam, że wielu z naszych kolegów i koleżanek jest już w podeszłym wieku i wszelka pomoc w ich przypadku jest mile widziana.

Proszę powiedzieć – na jaką pomoc mogą liczyć?

Najstarsi emeryci mundurowi często przychodzą do naszej siedziby, aby pobrać formularze wniosków o pomoc finansową związaną z ich sytuacją materialną. Te zapomogi, których  przyznanie leży w gestii Komendanta Stołecznego Policji, są często jedyną możliwością wsparcia ich domowego budżetu.


Zdjęcie: Marek Szałajski

Szczególnie wtedy, kiedy na horyzoncie pojawiają się niespodziewane wydatki związane np. z chorobą – dotyczące np. leczenia czy też rehabilitacji. Wtedy my pośredniczymy w dostarczaniu takich dokumentów do odpowiedniej komórki organizacyjnej KSP.

Oczywiście nie był to jedyny cel powstania tego miejsca. Każdy, kto do nas przychodzi, może spotkać się ze starymi znajomymi ze służby lub poznać nowych przy filiżance herbaty czy  kawy.

Kto może uczestniczyć w zajęciach? Kiedy się odbywają? Ile osób Was odwiedza?

Spotkania odbywają się w każdy czwartek w godzinach okołopołudniowych  (jesteśmy od godziny 11). Do nas może przyjść każdy, kto jest związany ze środowiskiem mundurowym. W spotkaniach często uczestniczą również małżonkowie naszych członków, co świadczy o szczerej i prawdziwej integracji całego środowiska.


Zdjęcie: Marek Szałajski

Bardzo zależy nam na dobrej rodzinnej atmosferze tych spotkań, dlatego nigdy nie mają one charakteru formalnego. Regularnie bywa tutaj do 20 osób, jeśli jednak organizowane są uroczystości – na przykład spotkania świąteczne czy jubileusze, to wtedy do siedziby Zarządu Terenowego przybywa nawet kilkadziesiąt osób.

Jaka jest rozpiętość wiekowa osób przychodzących do Waszego – powiedzmy „klubu”?

Najmłodsze emerytki to Justyna i Magda, które mają około 40 lat, a najstarszym jest Pan Władysław (przewodniczący Zarządu Terenowego) mający obecnie 93 lata. Pomimo sędziwego wieku działa aktywnie w naszej społeczności i przychodzi na spotkania, kiedy tylko zdrowie mu na to pozwala,

Do niedawna rekord wieku dzierżył śp. Pan Edward, ale niestety odszedł już na „wieczną wartę” niespełna dwa tygodnie przed ukończeniem 100 lat.

Na czym polega wsparcie dla najbardziej potrzebujących?

Podkreślę, że wszyscy w miarę własnych możliwości sobie pomagają. Często zdarza się, że odwiedzam naszych emerytów w Domach Pomocy Społecznej, robię im zakupy lub pomagam w codziennych czynnościach. W tych inicjatywach aktywnie uczestniczy ksiądz Jacek Kuziel kapelan Komendy Stołecznej Policji.


Zdjęcie: Marek Szałajski

Zresztą ubolewam trochę nad faktem, że temat pobytu emerytowanych policjantów w DPS-ach nie jest w żaden sposób monitorowany. Będąc w komisji socjalnej – wiem tylko o tych, którzy zwracają się o pomoc finansową. Dzięki czemu możemy przynajmniej do nich dotrzeć ze wsparciem i ofertą pomocy.

Nie ukrywam również, że jest grupa emerytów potrzebujących wsparcia, którzy o taką pomoc się nie ubiegają i z nimi kontaktu nie mamy. Może dzięki temu artykułowi i publikacji również oni dowiedzą się o naszym istnieniu, dzięki czemu będa mogli do nas dołączyć.

Czy działalność Zarządu Terenowego ogranicza się tylko do tego miejsca, czy też wykracza poza nie?

W zależności od sytuacji, a jesteśmy otwarci i elastyczni, działalność wykracza także poza naszą siedzibę.

Jeśli członkowie naszego – nazwijmy to: „klubu seniora” – potrzebują pomocy, to zawsze staramy się to umożliwić. Czasem wozimy ich do lekarza, odwiedzamy w chorobie, a zdarza się, że pomagamy załatwiać codzienne sprawy.

Staramy się, aby nikt nie został sam, aby młodsi odwiedzali starszych, szczególnie tych samotnych. Każda taka wizyta to powód do rozmowy i wspominek. Samotność jest najgorsza.

Czy w siedzibie Zarządu Terenowego jest może jakieś szczególne miejsce poświęcone zasłużonej osobie? Takie, w którym gromadzicie pamiątki, może mała izba pamięci?

Mamy tutaj jedno takie miejsce dedykowane naszej koleżance śp. Alicji Ratajskiej, która po 60 latach przepracowanych w Komendzie Stołecznej Policji wspierała działalność naszego Zarządu Terenowego (była Wiceprzewodniczącą) – niemalże do ostatnich chwil swojego życia. Była skromna cicha i bardzo kompetentna.


Zdjęcie: Marek Szałajski

Po odejściu ze służby pomagała każdemu, kto tej pomocy potrzebował. Jako że budynek, w którym mieści się Zarząd Terenowy, był wcześniej jej miejscem pracy, to po przejściu na emeryturę dalej miała do dyspozycji swoje służbowe biurko, mechaniczną maszynę do pisania i starą lampkę. Przepracowała w naszych związkowych szeregach ponad 30 lat. Była także matką chrzestną naszego sztandaru.

Gdy od nas odeszła, to zostawiliśmy to miejsce tak, jakby ona je opuściła ostatnim razem, kiedy z niego korzystała. W sposób naturalny stał się to jej kącik pamięci. Bardzo nam jej brakuje. Zresztą jak każdego, kto odchodzi.

Kto finansuje Waszą działalność?

Nasze środki pochodzą ze składek członkowskich związkowców policyjnych. Większe przedsięwzięcia finansujemy z bieżących składek dedykowanych i przeznaczanych na konkretny cel. Oczywiście, jeśli ktoś nie może się dorzucić, wtedy inni solidarnie pokrywają brakującą część składki.


Zdjęcie: Marek Szałajski

Wspomaga nas czasami Fundacja Wsparcia Policjantów lub fundusz socjalny Komendanta Stołecznego Policji, za co jesteśmy bardzo wdzięczni.

Czy w ramach działalności Zarządu Terenowego organizujecie wycieczki krajoznawcze i jeśli tak, to gdzie podróżujecie?

Każdego roku planujemy wyprawę w inne miejsce, przede wszystkim w Polsce. W zeszłym roku pojechaliśmy w Bieszczady. W tym roku planujemy pojechać w rejon Dolnego Śląska, a hasłem przewodnim wycieczki jest: „w poszukiwaniu złotego pociągu”. Te wyjazdy współfinansowane są z funduszu socjalnego Komendanta Stołecznego Policji.

W ciągu roku organizujemy również inne krótsze wyjazdy, w których towarzyszy nam ksiądz Jacek Kuziel kapelan Komendy Stołecznej Policji.

W ramach takich jednodniowych wycieczek byliśmy już w Gnieźnie, Licheniu, a planujemy jeszcze wyjazd do Rostkowa i Pułtuska. Chcemy też wyjechać do Częstochowy.

Organizujemy również spotkania rekreacyjne w Lasku Bielańskim, gdzie korzystamy z uroków natury i spędzamy czas przy ognisku. Znajdująca się tam infrastruktura bardzo pomaga nam urozmaicić ten czas dla seniorów.

W przyszłości chcielibyśmy zorganizować specjalny rejs Wisłą do Serocka. Aby sprostać temu wyzwaniu będzie potrzebny specjalny statek i oczywiście odpowiednie warunki żeglugowe. Z tym ostatnim może być gorzej, bo Wisła notuje wyjątkowo niski stan wody.

Wycieczki i wspólne wyjazdy to wspaniała inicjatywa. Czy macie jeszcze inne pomysły na aktywności, rekreacje?

Nie ukrywam, że pomysłów jest bardzo dużo. Chcielibyśmy w bliskiej przyszłości zorganizować między innymi turniej brydżowy, szachowy, a nawet strzelecki. Stawiamy też na kulturę i rozwój artystyczny. Dlatego już niebawem planujemy pierwsze grupowe wyjścia do teatrów i muzeów.


Zdjęcie: Marek Szałajski

Chcemy sie rozwijać, poznawać świat, bo uważam, że to jest naprawdę piękne.

To bardzo budujące i godne pochwały, że staracie się tak różnicować – można powiedzieć ofertę wspólnego spędzania czasu.

To fakt, jak już wcześniej powiedziałem, pomagamy – jak tylko możemy. Chcemy, aby zrzeszeni w naszym „klubie seniora” i odwiedzający siedzibę Zarządu Terenowego mieli poczucie, że swoich się w biedzie nie zostawia. To też pewna forma podziękowania za lata trudnej służby i pracy. Uważam, że byli funkcjonariusze zasługują na pamięć i szacunek.

Czy formuła funkcjonowania, jak go określiliśmy wcześniej – „klubu”, czy też „klubu seniora”, jest wystarczająca i spełnia oczekiwania uczestników zajęć?

Mam taką nadzieję. Oczywiście w zależności od potrzeb podejmujemy nowe wyzwania i aktywności. Pomaganie innym i bycie z drugim człowiekiem jest główną ideą naszej działalności. Traktujemy się niemalże jak rodzina.

Jakie są plany dotyczące Waszej dalszej działalności?

Moim największym marzeniem jest stworzenie „Klubu Rodzin Seniorów Policyjnych”. Ta wspaniała idea nieustannie mi towarzyszy i mam nadzieję, że w końcu się ziści. Nie ukrywam, że moim marzeniem jest, aby kiedyś powstał również „Dom Policyjnego Seniora”, miejsce będące ostoją spokojnej starości dla tych, którzy narażali swoje zdrowie i życie dla społeczeństwa.


Zdjęcie: Marek Szałajski

Bardzo chciałbym, aby miejsce naszych spotkań było otwarte codziennie, aby każdy – kto potrzebuje wsparcia – znalazł je właśnie u nas i nie musiał czekać do kolejnego czwartku, aby tę pomoc otrzymać, a tym bardziej uciąć sobie pogawędkę ze starymi znajomymi.

Pomaganie to nie jest zbiór zamknięty. Tylko od nas samych zależy, jak bardzo będziemy mogli się w nie zaangażować.

Dziękuję za rozmowę.

Źródło-