Rafał Jankowski: „Decyzja o zwolnieniu policjanta nie powinna zapaść w ministerstwie”

ilustracja

Decyzja o zwolnieniu funkcjonariusza w związku ze śmiercią Igora Stachowiaka powinna zapaść niezwłocznie, a nie po wielu miesiącach od wydarzenia, pod wpływem przekazów medialnych – oświadczyli w poniedziałek policyjni związkowcy, odnosząc się do ujawnionej przez „Superwizjer” TVN sprawy rażenia paralizatorem skutego kajdankami, zatrzymanego 25-letniego mężczyzny, który następnie zmarł.

Reporter „Superwizjera” TVN Wojciech Bojanowski dotarł do nagrań i informacji, które pokazują, jak wyglądała policyjna interwencja. Na nagraniach widać między innymi leżącego na ziemi w toalecie, skutego kajdankami i rozebranego Stachowiaka, który jest rażony policyjnym paralizatorem. Mężczyzna zmarł w czasie przesłuchania w komisariacie.

Stanowisko NSZZ Policjantów

„Decyzja o zwolnieniu funkcjonariusza po ‚śmierci na komisariacie’, w sprawie, która zbulwersowała opinię publiczną nie powinna zapaść w MSWiA, po wielu miesiącach, jakie upłynęły od zdarzenia i to pod wpływem przekazów medialnych” – napisano w oświadczeniu Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Policjantów. Według związkowców, jeżeli w tym konkretnym przypadku prawo zostało złamane, to stosowne decyzje powinni niezwłocznie podjąć właściwi przełożeni i powinna zadziałać niezależna prokuratura. Dodali, że niewyjaśnienie tej sprawy od roku jest „ciosem w wizerunek policji i obrazem funkcjonowania organów ścigania”. Jak czytamy w stanowisku, NSZZ Policjantów nie broni i nigdy nie bronił policjantów, którzy przekroczyli granice prawa. „W takich sytuacjach domagamy się stanowczej i szybciej reakcji ze strony służby podległych Komendzie Głównej Policji, jak i niezależnej prokuratury” – oświadczyli mundurowi związkowcy.