Policjanci dostali rozkaz – łapać przestępców na gorącym uczynku. Bo trzeba poprawić statystyki

ilustracja

Spada liczba przestępców łapanych na gorącym uczynku – alarmuje swoich podwładnych zastępca Komendanta Miejskiego we Wrocławiu. Dlaczego to taki problem? Bo wskaźniki i mierniki statystyczne źle wyglądają. Wydano więc rozkaz: trzeba więcej łapać. Ale nie tak w ogóle. Trzeba łapać na gorącym uczynku lub „w bezpośrednim pościgu”. Pismo w tej sprawie – datowane na 9 kwietnia – dotarło kilka dni temu do naszej redakcji. Podpisał je zastępca Komendanta Miejskiego młodszy inspektor Jacek Taboł.

Najbardziej brakuje złapanych z narkotykami. Tu statystyczne dane przerażają szefów policji. Od 1 stycznia do 5 kwietnia 2018 zatrzymano 345 sprawców przestępstw narkotykowych. To o 49,1 procent mniej niż w „analogicznym okresie ubiegłego roku”. Ale to jeszcze nie koniec złych wiadomości. Dramatycznie wygląda wskaźnik M 8! Tylko trzy komisariaty osiągnęły „próg satysfakcji” wynoszący 5,11 procent.

Co to takiego ten M8?

Współczynnik zatrzymań na gorącym uczynku w stosunku do liczny spraw wszczętych. Jeśli więc na terenie komisariatu mamy wszczętych 100 spraw za kradzieże i włamania to 5,11 procent powinno być wszczętych po złapaniu sprawcy na gorącym uczynku. Komendant Taboł nakazał więc podwładnym między innymi: „Zintensyfikować działania” związane z zatrzymywaniem sprawców przestępstw narkotykowych. Szczególnie w oparciu o dane z Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa, na której mieszkańcy zaznaczają miejsca niebezpieczne w tym związane z zażywaniem narkotyków.

Wzmożone kontrole stanu trzeźwości kierowców.

Co ma stan trzeźwości do „gorących uczynków”? Każdy pijany kierowca prowadzący auto, złapany przez patrol policji, to przestępca ujęty „na gorącym uczynku”. „Wzmożone kontrole” poprawią nam więc statystykę. Policjanci mają też wysyłać patrole przede wszystkim tam, gdzie jest największa szansa złapać kogoś na gorącym uczynku. Policjanci kryminalni mają też „zintensyfikować działania operacyjno rozpoznawcze”. Tak, by łapać jak najwięcej na gorącym uczynku. Jak to zrobić:? – Załóżmy, że rozpracowuję szajkę włamywaczy. Wiemy kto w niej jest, kogo okradli i gdzie mają „dziuple” ze skradzionymi przedmiotami. Zamiast zatrzymać ich wszystkich i zaprowadzić do prokuratury muszę zorganizować zasadzkę, żeby złapać ich na gorącym uczynku – mówi nam emerytowany wrocławski policjant. Inny funkcjonariusz napisał do nas anonimowy list. „Ja i wielu moich kolegów (…) ma wstręt przed przychodzeniem do pracy. Dlaczego? (…) Przez tzw. STATYSTYKĘ!!!”. Tego typu rozkaz jak ten nakazujący łapać na gorącym uczynku w praktyce oznacza, że komendanci komisariatów organizują akcje w nocy – tłumaczy nam autor listu. Angażują do tego na przykład dzielnicowych czy policjantów prowadzących sprawy o wykroczenia. Ci zamiast wykonywać swoją robotę poprawiają statystykę „gorących uczynków”.

„Komendanci, chcąc mieć spokój, codziennie dopytują tylko „ile”, żeby broń Boże nie tłumaczyć się na porannej odprawie przed wyższym przełożonym. Wymyślają pisanie notatek z przebiegu służby, bo myślą, że policjanci się przestraszą i zaczną nabijać cyferki”. Owszem – przyznaje autor listu – trzeba zatrzymywać, ale nie pod statystykę. Policja zapewnia, że nie chodzi o wyłącznie o statystykę tylko o zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom m.in. poprzez ograniczanie przestępstw i wykroczeń w kategoriach najbardziej społecznie uciążliwych, w tym również zwalczanie przestępczości narkotykowej – przekonuje rzecznik Komendy Miejskiej Łukasz Dutkowiak. – Ujawnianie osób posiadających środki odurzające lub zajmujących się ich dystrybucją to dla policji ważna sprawa. Środki odurzające, jak doskonale wszyscy się orientują, mają bardzo szkodliwy wpływ na organizm człowieka, a niestety sięgają po nie również osoby w coraz młodszym wieku. Równie priorytetowymi zadaniami realizowanymi przez policjantów są czynności zmierzające do zapewnienia bezpieczeństwa w ruchu drogowym, w tym kontrole prędkości i stanu trzeźwości kierowców. – dodaje rzecznik. Zdaniem szefostwa wrocławskiej policji w każdej dużej instytucji lub firmie wykorzystuje się dane statystyczne.

– Statystyka prowadzona przez policję wykorzystywana jest do analizy i podejmowania dalszych działań w kierunku ograniczenia przestępczości – zapewnia nas Łukasz Dutkowiak. Chodzi więc nie tyle o statystykę ile o „odpowiednią reakcję na zagrożenia”. Rzecz w tym, że my mamy kopię pisma komendanta Taboła. Wynika z niego jednoznacznie, że chodzi nie o analizę stanu zagrożenia tylko o to, że spadła liczba zatrzymań na gorącym uczynku, źle wygląda wskaźnik M8 i coś z tym trzeba zrobić. Z tego pisma nie wynika też by ktoś poważnie analizował choćby to dlaczego aż o połowę spadła ilość zatrzymanych na przestępstwach związanych z narkotykami. Może to zjawisko kompletnie nie związane z tym, że policjanci gorzej pracują i mniej łapią? Łukasz Dutkowiak zwraca nam uwagę, że od początku roku policjanci odnotowali 110 zgłoszeń dotyczących problemu narkotyków na wspomnianą wyżej Mapę Zagrożeń Bezpieczeństwa. Gdyby więc w związku z każdym zgłoszeniem zatrzymano dwie osoby to i tak statystycznie ilość złapanych na gorącym uczynku byłaby mniejsza niż rok temu. Poza tym nie wiemy ile zgłoszeń dotyczyło punktu z dopalaczami na Stawowej? Który jeszcze do niedawna działał. A zatrzymani z dopalaczami nie poprawiają statystyki przestępstw narkotykowych. Bo dopalacze – w myśl prawa – to nie narkotyki. Niedawno opisywaliśmy polecenie wydane wałbrzyskim policjantom przez przełożonych: codziennie każda jednostka ma złapać przynajmniej jedną osobę z narkotykami. Ten rozkaz też policjanci zinterpretowali jak akcja statystyczna.

Piotr Malon

– Statystyka zżera tę formację – mówił nam wtedy Piotr Malon, szef policyjnych związków zawodowych na Dolnym Śląsku. Związkowiec dodał, że nie może być tak, że bierze się jakąś kategorię zdarzeń czy wykroczeń, w której brakuje kilku spraw do oczekiwanego statystycznie wyniku i nastawia się policjantów tylko na ten cel. – To nie fabryka uszczelek. Tutaj nie jest głównym celem wykonanie dobowej czy kwartalnej normy – mówi Malon. – Dla policji głównym celem powinno być wyłącznie utrzymanie odpowiedniego poziomu poczucia bezpieczeństwa wśród obywateli. Tego nie zapewnią cyfry w tabelce, a jedynie widoczna i skuteczna służba na ulicy.