O rzetelności dziennikarskiej, sympatiach politycznych i podkoszulku…

ilustracja

Na początek o braku rzetelności dziennikarskiej. W tekście relacji ze spotkania premiera Morawieckiego z mieszkańcami Białegostoku zatytułowanej: „Myślał, że nikt go nie pozna. Szef policji poszedł na spotkanie organizowane przez PiS” zamieszczono komentarz Przewodniczącego ZG NSZZ Policjantów Rafała Jankowskiego. Zamieszczony komentarz jednak różnił się od tego, co naprawdę Przewodniczący powiedział redaktorowi wp.pl

Rafał Jankowski sprostował tę wypowiedź na swoim koncie na facebooku pisząc:  „Każdy policjant ma swoje sympatie polityczne, jednak po założeniu munduru /podczas służby/ powinien je zostawić w domu” – Redaktor Wirtualnej Polski zniekształcił mój komentarz w sprawie spotkania premiera Morawieckiego z mieszkańcami Białegostoku i udziału w nim komendanta wojewódzkiego.

Oto zacytowany w tekście komentarz (…) Według szefa policyjnych związkowców Rafała Jankowskiego, sytuacja co najmniej jest dwuznaczna. – Policja, jako formacja musi być z definicji apolityczna. Co prawda, jestem za tym, żeby policjant, tak jak każdy obywatel miał polityczne poglądy, ale po zdjęciu munduru, niech poglądy polityczne zostawi w domu – mówi nam Rafał Jankowski, szef NSZZ Policjantów.(…)

Dla osób mniej obytych z rzemiosłem dziennikarskim tekst sprawia wrażenie, że słowa „sytuacja co najmniej jest dwuznaczna” zostały użyte przez osobę, z którą dziennikarz rozmawiał. Tymczasem są to tzw. „omówienia”, które dziennikarze stosują, gdy chcą aby wypowiedź bardziej pasowała do z góry przyjętej tezy artykułu. Są to słowa dziennikarza, ale czytelnik odnosi wrażenie, że wypowiedziała je osoba cytowana. I o to chodzi.

Żyjemy w określonym środowisku, mamy sąsiadów, mamy swoje antypatie i sympatie. Jako obywatele i wyborcy mamy niezbywalne prawo je wyrażać. Inaczej sprawa przedstawia się, gdy pełnimy służbę na stanowisku, w umundurowaniu. Wówczas nasze polityczne sympatie, bądź antypatie nie mogą być uzewnętrzniane w żaden sposób. W opisanej w artykule sytuacji trudno komendantowi zarzucić demonstracje polityczne, gdyż po pierwsze nie występował tam, jako komendant, po drugie nie miał na sobie munduru, po trzecie nie składał żadnych werbalnych deklaracji politycznych.

Na podstawie fotografii ze spotkania naprawdę trudno ocenić, czy Pan Komendant ma na sobie koszulkę polo, czy T-shirt. Trzeba mieć sporo złej woli, by nazwać ją podkoszulkiem…

Tekst relacji z wp.pl pod poniższym linkiem: