Krzysztof Balcer: My nie straszymy. My nie chcemy też cudów. My po prostu chcemy godnie, swobodnie żyć, utrzymywać swoje rodziny i dbać o bezpieczeństwo społeczeństwa.

ilustracja

Od rana trwa protest policjantów, policjanci są bardziej wyrozumiali dla obywateli. Ma nie być mandatów za nieduże wykroczenia – taki jest pomysł na protest policjantów, jak to wygląda dziś? – Rozmawiam z Krzysztofem Balcerem, szefem NSZZ Policjantów woj. łódzkiego.

Marek Krzciuk – Ma Pan sygnały, że to jednak wypaliło?

Krzysztof Balcer – Wypaliło, oczywiście – myśmy ogłosili akcję protestacyjną 27 czerwca, na posiedzeniu Zarządu Głównego, a wtedy właśnie określono harmonogram, według którego pierwszym takim punktem – dzisiaj rozpoczęliśmy akcję nie karania mandatami a pouczania…

M.K. – Ale nie za wszystko? Powiedzmy od razu tym, którzy się ucieszyli, za co można dostać mandat, a za co policjant, który protestuje mandatu nie da?

K.B. – Proszę państwa, policjanci pracują, tak jak pracowali do tej pory, czyli będziemy ujawniać wykroczenia, będziemy reagować na niewłaściwe zachowania, natomiast w tych momentach i w tych sytuacjach, kiedy prawo pozwala nam na pouczenia a nie karanie mandatem, a do tego będzie nam na to pozwalać postawa obywateli, będziemy stosować pouczenia – na tym polega ten protest.

M.K. – Czyli – przekroczenie prędkości nieduże?

K.B. – Nieduże

M.K. – Picie piwa w parku, śmiecenie?

K.B. – Takie drobne wykroczenia porządkowe. Tak je nazwijmy. Wachlarz jest szeroki, art. 41 Kodeksu wykroczeń daje nam te możliwości, gdzie można stosować pouczenie, lub inne środki wychowawcze przy niektórych wykroczeniach i przepisy to jasno określają, policjanci je znają, wiedzą kiedy wolno im stosować pouczenia.

M.K. – To że będą pouczenia zamiast mandatów spowoduje nacisk na rząd, bo pieniędzy będzie mniej w budżecie? Bo te pieniądze z tych mandatów szły bezpośrednio do kasy, do budżetu państwa – nie będzie tych pieniędzy. Z tego, o czym rozmawialismy – to może być nawet milion złotych dziennie?

K.B. – To może być około miliona złotych dziennie mniej w skarbie państwa…

M.K. – To tyle za takie drobne wykroczenia płacimy dziennie?

K.B. – Tak naprawdę to płacimy około dwóch milionów dziennie z mandatów w skali kraju jako obywatele. W związku z czym każdy udział policjanta w tej akcji uszczupli ten przychód i to nie chodzi o to, że my złośliwie chcemy rządzącym tym krajem zabierać te pieniądze. My chcemy po prostu pokazać, że nasze sprawy są ważne. Żeby zaczęli nas traktować poważnie, czego do tej pory, muszę stwierdzić niestety nie czynią. My ten protest możemy w każdej chwili zawiesić, przerwać, w momencie kiedy usiądziemy do stołu.

M.K. – Albo zaostrzyć,

K.B. – Oczywiście są też przygotowane inne formy protestu, natomiast cały czas oczekujemy określonej postawy ze strony ministerstwa i poważnych rozmów.

M.K. – Chcecie pieniędzy.

K.B. – Nie tylko, tak naprawdę to, że chcemy pieniędzy to też walczymy o lepszą sytuację policji dlatego, że w policji jest coraz mniej ludzi. Coraz więcej odchodzi na emerytury, coraz mniej kandydatów mamy do służby. A przyczyną są małe pieniądze, czy brak pieniędzy.

M.K. – Co to znaczy – małe pieniądze? Ile dostaje taki policjant, który przychodzi do pracy na dzień dobry?

K.B. – Policjant, który przychodzi do pracy dostaje niecałe 2 tysiące. Po ukończeniu półrocznego kursu podstawowego, są to pieniądze rzędu 2200, 2300 zł. I to są kolejne lata pracy, gdzie te pobory mogą rosnąc o kilkaset złotych. To jest zdecydowanie za mało za gotowość narażania codziennie życia i zdrowia na rzecz obywateli tego kraju.

M.K. – Druga rzecz, którą państwo sobie chcą wywalczyć, to świadczenia emerytalne, bo wiem, że uważacie, wielu policjantów uważa, że aktualny rząd oszukkał policjantów mówiąc o tym, że cofnie im tę reformę emerytalną, którą wprowadził rząd poprzedni, czyli wydłużenie czasu pracy, miało być 15, jest ciągle 25 lat.

K.B. – Ludzie, którzy dziś rządzą w kraju obiecywali nam wiele rzeczy przed wyborami…

M.K. – Ale niektóre można zweryfikować łatwo a inne trudniej…

K.B. – Dokładnie tak. Natomiast te czysto realne zmiany są do zrobienia od teraz. Są gotowe projekty, sa przygotowane rozwiązania, natomiast nikt nie chce ich wprowadzić w życie. Jeżeli chodzi o zmiany emerytalne i zapisy obecnej ustawy, może dojść do curiosalnej sytuacji, kiedy policjant musi służyć minimum 25 lat w policji, natomiast emeryturę może otrzymać dopiero po ukończeniu 55 lat. A co się stanie z policjantem, który już 25, czy 26 lat służy, ale nie ma jeszcze 55 lat? I na przykład dozna wypadku w służbie – nie będzie zdolny do dalszej służby.

M.K. – Wasz protest wypada po proteście rodziców osób niepełnosprawnych, on się zakończył, jak się zakończył. Tam się rząd nie ugiął, dlaczego miałby się ugiąć pod protestem policjantów, czy też służb mundurowych. To nie będzie aż tak widoczne jak siedzenie na korytarzu sejmowym.

K.B. – Oczywiście, że nie będzie tak widoczne. Ja bym tego w ten sposób nie łączył. Między tym protestem był, w zasadzie jeszcze się nie skończył protest pielegniarek. Z tego co wiem, dziś pielęgniarki porozumiały się z panem ministrem. To dokładnie jak z tymi obietnicami, jakie dawano nam. Być może podobnie, jak z tymi obietnicami jakie dawano protestującym w Sejmie.

M.K. – Jeśli rząd się nie dogada z wami, nie przekona go ten protest polegający na takiej lekkiej abolicji, w postaci nie wystawiania mandatów za lekkie wykroczenia, to co dalej? Strajk włoski?

K.B. – Protest włoski. Ja bym nie używał słowa strajk bo nam strajkować nie wolno. To nie znaczy, że nie mamy innych narzędzi. Pojawi się być może, a jeżeli będzie taka potrzeba, to pojawi się manifestacja w Warszawie i to duża manifestacja.

M.K. – Mieliśmy manifestacje po 100 tysięcy osób i też się nic nie wydarzyło.

K.B. – Tak, tylko, że my jako związek zawodowy, jako Federacja Związków Zawodowych Służb Mundurowych należymy też do centrali związkowej. A centrale związkowe, takie jak Forum Związków Zawodowych, które już poparły naszą akcję protestacyjną – mogą strajkować. To mogą być strajki solidarnościowe. Tak, że to, że my jako policjanci nie możemy strajkować to nie znaczy, że rząd się może czuć bezpiecznie i, że żadnych innych reperkusji nie będzie. My nie straszymy. My nie chcemy też cudów. My po prostu chcemy godnie, swobodnie żyć, utrzymywać swoje rodziny i dbać o bezpieczeństwo społeczeństwa…

M.K. – Na razie mamy ten protest polegający na pobłażaniu, a jeżeli nic się nie wydarzy to wtedy protest włoski.

K.B. – Dokładnie tak

M.K. – Zobaczymy, jaka będzie reakcja rządu. Na razie od dzisiaj protest – pobłażanie, za nieduże wykroczenia. Tak to w tej chwili wygląda.

Dziękuję za rozmowę.

Materiał do obejrzenia pod poniższym linkiem: