Bizancjum Mariusza Błaszczaka

ilustracja

To nieprawda, że byłem na urlopie i, że dopiero po czterech dniach zacząłem coś robić. Już w sobotę – już w SOBOTĘ – a nawałnice miały miejsce w nocy z piątku na sobotę, odbyła się wideokonferencja z udziałem pani premier i moim – wojewodowie i komendanci wojewódzcy straży pożarnej, składali meldunki”.

To powiedział 16 sierpnia rano w TVP Info minister Błaszczak.

Odbyła się wideokonferencja. To jest według Mariusza Błaszczaka działanie… Odebrał meldunki wraz z panią premier. Co to jest wideokonferencja? To jest błazenada na potrzeby ego władcy. Aby wziąć w niej udział, wojewoda musi wbić się specjalnie w wyjściowy garnitur, a komendant w galowy mundur. I muszą specjalnie zostawić swoje papiery, żeby udać się do odrębnego pomieszczenia. A wszystko po to, aby złożyć meldunek. O takich drobiazgach, jak konieczność zaangażowania dodatkowych osób do obsługi technicznej, nie ma co nawet wspominać.

Meldunek można złożyć pisemnie i wysłać faxem. Można meldować mailowo. A jeśli już naprawdę pryncypał potrzebuje pogadać, to może najzwyczajniej w świecie zatelefonować do podwładnego. Na komórkę, którą ten odbierze nawet w środku nocy. Telefon w siedzibie rządu ustawia się na głośne mówienie i oboje państwo, pani premier i pan minister, słyszą pana wojewodę i mogą do niego chórem mówić. I po co na wideokonferencję wzywać wojewódzkich komendantów PSP, skoro szczegółowymi bieżącymi meldunkami dysponuje Komendant Główny?

Nie tak dawno wybuchła afera, gdy ujawniono, jakimi luksusami wymościł swoją kwaterę komendant Policji, Działoszyński. Pokój do wypoczynku w standardzie pięciu gwiazdek warszawskiego hotelu, kosmiczne zabezpieczenia rozmów o dupie Maryni, i wypasiona instalacja do wideokonferencji. Byłem wśród tych, którzy najgłośniej krytykowali taki sposób myślenia o sprawowaniu funkcji kierowniczych na koszt podatnika.

Modne zrobiło się wtedy słowo „Bizancjum”. I oto Bizancjum wraca do obiegu. Zabawę w wideokonferencje urządzają sobie przedstawiciele obozu, który z taką gorliwością piętnował poprzedników.

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że minister Błaszczak od pierwszych chwil po kataklizmie, trzymał rękę na pulsie i w najmniejszym stopniu nie zaniedbał żadnych koniecznych działań. Jestem pewien, że należycie wywiązał się za swoich powinności. Ale nie w tym rzecz.

Jeśli dla udowodnienia swojej prawidłowej aktywności, urzędnik jako pierwsze wskazuje, że „przyjął meldunki podczas wideokonferencji”, to oznacza, że nie nastąpiła żadna zmiana w mentalności rządzących. Nadal trwoni się potężne pieniądze na zabawki, które cieszą oko próżniaka, przedkładając paradny blichtr nad pokorną służbę państwu i obywatelom.

A teraz epilog dla światowców: Tym wszystkim „błyskotliwym kpiarzom”, co to tak świetnie orientują się w realiach nowoczesnego świata i wiedzą, w przeciwieństwie do mnie, że dziś wideokonferencja, to jak splunął, zwracam uwagę, aby doczytali, w jakim kontekście napisałem o wideokonferencji. To po pierwsze. A po drugie, odsyłam ich także do tekstu o Działoszyńskim („Bidet sułtana”), gdzie jest czytelny opis, co się składa na rządowy sprzęt do wideokonferencji: czy aby to są smartfony i Skype, czy jednak coś bardziej cieszącego oko Jaśnie Państwa rządzących.

Robert Szmarowski (www.salon24.pl) >>>

źródło: http://www.portal-mundurowy.pl/ 2017.08.23