Zginęli na służbie ścigając pirata. Kierowca dostał 250 tys. zł odszkodowania za niesłuszny areszt

ilustracja

Dwaj młodzi policjanci zginęli w wypadku na służbie. Podczas pościgu za piratem drogowym wpadli w poślizg i rozbili radiowóz. Sąd jednak uniewinnił uciekającego. Po kilkunastu latach od zdarzenia uznano, że jego rajd ulicami stolicy, kiedy jechał ponad 150 km/h, nie przyczynił się do wypadku.

Piotr Jasiński i Piotr Naleśnik byli funkcjonariuszami stołecznej policji. W nocy z 26 na 27 listopada 1998 roku pełnili razem służbę. W pewnym momencie odebrali zgłoszenie o kierowcy, który ucieka Wisłostradą. Ruszyli w pościg. Uciekający Maciej U. nie reagował na sygnały świetlne i dźwiękowe.

Wieloletnia batalia

– Kierowca, z tego co wiem, bawił się z nimi w kotka i myszkę. Miał dość szybki samochód, raz przyśpieszał, raz zwalniał – mówi siostra Piotra Jasińskiego.

Jeden z takich manewrów zakończył się tragicznie. Policyjny polonez wpadł w poślizg i uderzył w latarnię. Niestety obu policjantów nie udało się uratować.

Prokuratura postawiła Maciejowi U. zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Początkowo Sąd przychylił się do tej wersji zdarzeń i skazał go na 7,5 roku więzienia. Jednak w wyniku apelacji sprawa wróciła do ponownego rozpatrzenia. Rozpoczęła się wieloletnia batalia, akta krążyły pomiędzy sądem a prokuraturą.

„Sąd nie podzielił argumentów prokuratora”

Ostateczny wyrok zapadł w styczniu 2013 roku, po niemal 15 latach od tragedii. Sąd tym razem stwierdził, że Maciej U. jest niewinny. Owszem, jechał brawurowo i łamał przepisy, jednak nie miało to wpływu na wypadek policjantów.

– W tej sprawie kierowaliśmy kilka aktów oskarżenia, za każdym razem próbując dowieść winy oskarżonego. Niestety prokurator tej winy nie dowiódł. Sąd nie podzielił argumentów prokuratora – tłumaczy rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński.

Rodziny zmarłych nie mogą pogodzić się z takim rozstrzygnięciem. Mają żal zarówno do sądu jak i do prokuratury prowadzącej postępowanie.

– Jest to w moim odczuciu bardzo kontrowersyjne rozstrzygnięcie. Wydaje się, że gdyby prokuratura jednak przeprowadziła śledztwo w sposób należyty, to wyrok byłby inny – mówi adwokat Piotr Dywiński, reprezentujący rodzinę Jasińskich.

Uniewinniony kierowca otrzymał od skarbu państwa odszkodowanie za areszt. Ponad 250 tysięcy złotych. Rodziny nie otrzymały żadnej rekompensaty, jedynie jednorazową wypłatę od Komendy Głównej Policji. Teraz, 20 lat po śmierci policjantów, rozpoczynają walkę o odszkodowanie od skarbu państwa.