Policjant z Piotrkowa zastrzelił się, bo był prześladowany na służbie?

ilustracja

Wiele wskazuje na to, że przyczyn samobójczej śmierci policjanta z Piotrkowa śledczy z Prokuratury Okręgowej w Płocku szukać będą m.in. w problemach jakie miał w pracy. Do materiałów dowodowych dołączone zostało zawiadomienie, jakie złożył przed śmiercią dotyczące takich działań ze strony przełożonych, które mogły nosić znamiona mobbingu.

Decyzją prokuratora regionalnego w Łodzi postępowanie dotyczące samobójczej śmierci 43-letniego policjanta z piotrkowskiej komendy przejęła Prokuratura Okręgowa w Płocku. Okazało się ponadto, że przed śmiercią policjant wraz z żoną, która jest pracownikiem cywilnym policji, złożyli w piotrkowskiej prokuraturze zawiadomienie dotyczące m.in. takich zachowań przełożonych, które mogą nosić znamiona mobbingu. I tę sprawę przejęła płocka prokuratura.

Iwona Śmigielska-Kowalska, rzecznik PO w Płocku poinformowała nas, że śledztwo w sprawie śmierci policjanta prowadzone jest w kier. art 151 KK, czyli wyjaśnienia, czy ktoś namową albo przez pomocnictwo nie przyczynił się do tego, że policjant targnął się na swoje życie. Do śledztwa zabezpieczony zostało nagranie z monitoringu komendy, broń, pocisk, laptop i komputer. Do akt dołączone zostało też zawiadomienie, które policjant złożył w piotrkowskiej prokuraturze wraz z żoną. Dotyczyło bezpodstawnego – ich zdaniem – wszczęcia wobec ich rodziny procedury Niebieskiej Karty i wyciek informacji o tym.

Krzysztof Balcer

Ostatnie 24 godziny… spięcie z przełożonym
Niedługo po samobójczej śmierci policjanta z Piotrkowa zaczęły się pojawiać pogłoski, jakoby miał on problemy rodzinne i związane z nadużywaniem alkoholu. – Od razu na spotkaniu z komendantem wojewódzkim mocno skrytykowałem te doniesienia i powiedziałem, że śmierć tego policjanta może mieć związek z jego służbą i że trzeba to zbadać. Wcześniej już zwracaliśmy uwagę, że atmosfera służby w piotrkowskiej jednostce jest, delikatnie mówiąc, zła – mówi Krzysztof Balcer, przewodniczący zarządu okręgu NSZZ Policjantów w Łodzi.

Jak się okazuje, 43-letni aspirant sztabowy był kolegą policjanta z piotrkowskiej komendy, który już wcześniej wytoczył jednemu z przełożonych zarzuty o mobbing. Świadczył na jego korzyść i w tej sprawie na 6 dni przed śmiercią spotkał się ze związkowcami w Łodzi.

– Był rozczarowany tym, że przełożony nie poniósł żadnych konsekwencji, a poniżany policjant został przeniesiony. Chciał z tym walczyć, umówiliśmy się na kolejne spotkanie, zapewniłem, że otrzyma pomoc – dodaje kom. Balcer.

Związkowcy przeanalizowali ponadto ostatnie 24 godziny życia policjanta. Ustalili, że w dniu samobójczej śmierci popsuł mu się samochód służbowy w czasie podróży do Łodzi. Jeden z jego przełożonych zamiast pomóc w tej sytuacji, miał się nad nim pastwić psychicznie mówiąc, że jak nie potrafi jeździć, to wozić go będą dziewczyny. Miał też zagrozić policjantowi postępowaniem dyscyplinarnym. 43-latek tego dnia wyszedł z pracy o godz. 16. Do komendy wrócił późnym wieczorem. Następnego dnia, 25 maja, rano został znaleziony w swoim pokoju służbowym z raną postrzałową głowy.

Zarząd okręgu przekazał raport o swoich ustaleniach do komendanta wojewódzkiego policji w Łodzi oraz do komendanta głównego. Sprawą zainteresował się również Rzecznik Praw Obywatelskich.

Postulujemy, by do zbadania tej sprawy i przyjrzenia się piotrkowskiej jednostce powołany został niezależny zespół osób z komendy głównej i wojewódzkiej – dodaje kom. Balcer.