Mandacik? – pyta kierowca. Nie, ja się tylko martwię – odpowiada policjant.

ilustracja

Jeśli ktoś przekroczy prędkość o 10, 20 km, to stosujemy tylko pouczenie – mówi policjant z drogówki. Jak reagują ludzie? – Wielu popiera nasz protest.
Na forach internetowych policjantów pojawił się żart.

– Mandacik? – pyta kierowca.

– Nie, ja się tylko martwię – odpowiada policjant.

Od tygodnia protestujący mundurowi mają nie karać mandatem za wykroczenie, jeśli jest to możliwe.

Jak wygląda to w praktyce?
– Jeśli ktoś przekroczy prędkość o 10, 20 km, to stosuję tylko pouczenie. Jeśli ktoś się wykłóca, widać, że nie czuje się winny, to mandat wypisuję – tłumaczy mundurowy z drogówki. Jak reagują ludzie? – Część pewnie nie wie, że nie dostała mandatu, bo to akcja protestacyjna. Ale dużo ludzi mówi nam, że protest popiera.

Policjanci patrolujący przestrzeń miejską postępują podobnie.

– Nie karzę mandatem za piwo w parku, śmiecenie, hałas, chyba że czyjeś zachowanie jest bardzo uciążliwe dla otoczenia, a widzę, że pouczenie ustne nic nie da – mówi inny mundurowy.

Niektórzy zaczepiają policjantów: – Czy za skręta w parku też nie dostanę mandatu?
– Przypominamy. W polskim prawie posiadanie marihuany, nawet na własny użytek, to przestępstwo, nie wykroczenie – mówi Krzysztof Balcer, szef policyjnych związkowców z województwa.

Góra pięć mandatów dziennie
O ile faktycznie spadła liczba wystawianych mandatów, na razie nie wiadomo. Zadaliśmy to pytanie biuru prasowemu komendy wojewódzkiej. Czekamy na odpowiedź.

Marzanna Boratyńska, rzeczniczka łódzkiej drogówki, danych o mandatach drogowych na razie nie ujawnia. – Nie znam statystyk, proszę o telefon do związku zawodowego – odpowiedziała.

– Ja pełnej wiedzy też nie mam – informuje Balcer. – To raczej sygnały od samych policjantów, niepoparte oficjalnymi statystykami. Rozmawiałem wczoraj z kilkoma jednostkami i okazuje się, że już po pierwszej dobie protestu mandatów było nawet o 90 procent mniej. W dwóch jednostkach średnio wypisywano po 50 mandatów dziennie. Teraz jest ich góra 5.

Brak mandatów ma szybko odbić się na budżecie państwa. Według szacunków portalu money.pl, każdy dzień akcji protestacyjnej to o 2 mln złotych mniej.

Zablokują pracę sądów?
Tymczasem już 16 lipca rozpocznie się ogólnopolski strajk służb mundurowych. Do protestujących policjantów w Łodzi dołączą strażacy zrzeszeni w związku zawodowym Florian oraz służba więzienna. Na ich budynkach oraz oznakowanych pojazdach już w poniedziałek mają pojawić się flagi. Strażacy mają stosować pouczenia za wykroczenia zamiast mandatów tam, gdzie to możliwe.

– Oczywiście akcja nie może odbić się na bezpieczeństwie ludzi – mówi anonimowy strażak. – Nie będziemy nakładać mandatów tylko tam, gdzie to możliwe. Na przykład jeśli właściciel budynku zaniedba obowiązki w zakresie ochrony przeciwpożarowej w taki sposób, że będzie miał za mało gaśnic, pouczymy go i dopilnujemy, żeby problem rozwiązał. Drastyczne zaniedbania będziemy karać mandatem.

O proteście służby więziennej poinformował szef łódzkich związkowców Jarosław Ćmiel. Służba ograniczy się na razie do oflagowania budynku. Jednak jeśli strona rządowa nie podejmie efektywnego dialogu z Federacją Związków Zawodowych Służb Mundurowych, możliwe, że jeszcze w sierpniu służba więzienna rozpocznie tzw. strajk włoski. Tak samo jak policjanci, będą bardzo skrupulatnie wykonywać wszelką pracę papierkową. To znacznie wydłuży pracę i może odbić się na łódzkich sądach: kiedy osadzony jest transportowany do sądu, w grę wchodzi współpraca policji i służby więziennej.

– Oni przygotowują osadzonego, my go odbieramy i jedziemy z nim do sądu. Już teraz z powodu braków kadrowych trwa to długo. Konwój potrafi się spóźnić na rozprawę nawet ponad godzinę. Jak do tego dojdzie strajk włoski, to będzie jeszcze gorzej. W sierpniu ten protest może całkiem zablokować prace łódzkich sądów – ostrzega Balcer.

Czy do tego dojdzie? Federacja Związków Zawodowych Służb Mundurowych wydała komunikat, w którym czytamy:

„Należy podkreślić, że Rada Federacji ZZ SM liczy na to, że przy stole negocjacji zostanie osiągnięty kompromis i nie będzie potrzeby uruchamiania zaplanowanych działań”.

Żądają wzrostu wynagrodzeń
Straż więzienna, tak samo jak policjanci, domaga się m.in. wzrostu wynagrodzeń. Strażnicy skarżą się, że zawód strażnika traci na atrakcyjności, a służba boryka się z problemami kadrowymi i nawałem pracy. Pensje nie zachęcają. Początkujący strażnik w dziale ochrony zarobi 2795 złotych brutto, czyli jedynie 2013 złotych na rękę. Kandydaci do służby albo wcale się nie nadają, albo sami bardzo szybko odchodzą. Jeszcze miesiąc temu w Okręgowym Inspektoracie Służby Więziennej w Łodzi było aż 40 wakatów, w tym 15 w dziale ochrony przy ulicy Smutnej.

– Obserwujemy niewielki spadek zainteresowania pracą, chociaż podczas każdego naboru mamy od kilku do kilkudziesięciu kandydatów – komentuje kpt. Białkowski, rzecznik łódzkiej służby.