Rzeczpospolita: Więcej jawności w policji

ilustracja

Imienniki z nazwiskiem policjanta staną się częścią umundurowania – uznała Komenda Główna Policji. Łatwiej będzie zapamiętać, kto podejmuje interwencję – informuje Rzeczpospolita w artykule Grażyny Zawadki.

– To dobra informacja dla budżetów domowych funkcjonariuszy, którzy nie będą zmuszeni do zakupu imienników za własne środki – komentuje Rafał Jankowski, rzecznik NSZZ Policjantów.

Jednak z punktu widzenia obywatela ważniejsze jest to, że w razie interwencji będą mogli od razu poznać nazwisko funkcjonariusza – łatwiej je zapamiętać niż służbowy numer.

– Dzięki planowanym zmianom rozporządzenia imienniki staną się częścią umundurowania, a tym samym jednostki policji będą mogły je zakupić ze środków na umundurowanie. Obecne przepisy na to nie pozwalają – przyznaje Mariusz Ciarka, rzecznik Komendy Głównej Policji.

Prace nad treścią rozporządzenia, które ma wprowadzić zmiany w tym zakresie, trwają od lipca. Projekt przesłano do konsultacji komendom wojewódzkim i policyjnym związkom. Z już przesłanych opinii wynika, że mundurowi nie widzą przeciwwskazań do noszenia identyfikatorów, o ile policja sfinansuje zakup.

Zgodnie z obecnie obowiązującym prawem (rozporządzeniem ministra spraw wewnętrznych i administracji w sprawie umundurowania policjantów z maja 2009 r.) każdy policjant powinien posiadać dwa znaki rozpoznawcze – imienny identyfikator z inicjałem imienia i nazwiskiem oraz tzw. blachę, czyli metalową tabliczkę w kształcie gwiazdy z napisem „Policja” i numerem służbowym funkcjonariusza.

W praktyce – co pokazały niedawne demonstracje w Warszawie, podczas których doszło do policyjnych interwencji – identyfikatory noszą nieliczni. Powód jest prozaiczny: chociaż ich koszt jest niewielki (ok. 30 zł), to nie spieszą się do wykładania pieniędzy z własnej kieszeni.

Dzięki zmianom prawa zakupów dokonają już policyjne garnizony. Z wyliczeń KGP wynika, że ogólny koszt, w skali całej formacji, wyniesie ok. 3,5 mln zł.

Sami funkcjonariusze twierdzą, że rzadko spotykają się z żądaniem podania swoich personaliów podczas interwencji. – Numer służbowy jest wystarczającym wyróżnikiem policjanta. Podejmując działania, ma obowiązek się przedstawić i podać jednostkę, z której pochodzi – mówi Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.

Jednak eksperci popierają obowiązek noszenia imienników z nazwiskami.

– To pozytywny element, policjanci to przecież funkcjonariusze publiczni i powinni działać jawnie – uważa dr Cezary Tatarczuk, ekspert ds. bezpieczeństwa wewnętrznego z Uczelni Kwiatkowskiego w Gdyni. Jak podkreśla, numer służbowy nic nie mówi obywatelowi, ale nazwisko już tak.

– Takie imienniki z nazwiskami obowiązują w każdej służbie mundurowej, to amerykański zwyczaj – zaznacza dr Tatarczuk i dodaje, że jeśli jakiś policjant ma ograniczenia „mentalne czy emocjonalne” i problem z tym, by zachować jawność podczas interwencji, to powinien zmienić zawód. – Zawsze powtarzam, że praca w policji to służba – zaznacza ekspert. – Wyjątkiem, który trzeba uwzględnić, to policjanci z pionów kryminalnych – od nich trudno wymagać, by prowadzili jawne działania.