Mamy pierwszą kandydaturę do „Niebieskiego Buraka” w kategorii media?

ilustracja

W dzisiejszej Rzeczpospolitej znajdujemy artykuł autorstwa Izabelli Kacprzak i Grażyny Zawadki zatytułowany: „Protest policjantów pochłonął miliony”.

W tekście napisanym pod wyraźną tezę, że „Związek wydał miliony, chociaż MSWiA było gotowe spełnić prawie wszystkie postulaty” autorki epatują domniemanymi ogromnymi kosztami manifestacji, idącymi w miliony. Szanowne Panie: cele na które przeznaczają środki pochodzące ze składek związkowcy – to jest ich sprawa. Decydują o tym ich wewnętrzne uchwały. Przypominamy, że decyzję o manifestacji podjął Zarząd Główny NSZZ Policjantów w pełnym składzie i jednogłośnie. Dodajmy, że podobne decyzje podjęły wszystkie związki wchodzące w skład Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych.

Powołując się na wątpliwości swoich – w tekście oczywiście anonimowych – rozmówców, autorki starają się usilnie wykazać bezsens warszawskiej manifestacji na tle „szczodrobliwości Ministra” i rzekomo gigantycznych kosztów poniesionych przez organizatorów tego przedsięwzięcia.

Wplecione w tekście wypowiedzi rozczarowanych policjantów, dla których manifestacja miała być przełomem i „kropką nad i” w osiągnięciu pełnego porozumienia, a którzy boją się teraz, że przez manifestację minister może się z obietnic wycofać sprawiają wrażenie, że tekst powstał w Biurze Prasowym MSWiA.

Treści zawarte w artykule obliczone są na rozbicie jedności i osłabienie autorytetu Związku, który w walce o godność i przyszłość służb mundurowych zjednoczył niemal wszystkich funkcjonariuszy. Spodziewaliśmy się ataków ze strony pewnych mediów. Nie mamy wątpliwości, że omawiany artykuł w Rzeczpospolitej powstał na polityczne zamówienie i nie jest wytworem złej woli i głębokiej niewiedzy autorek.

Garść faktów:
• Działacze związkowi, których autorki tekstu rozpytywały dziwili się, że nie budzi ich zainteresowania to, co w proteście jest najważniejsze. W rozmowach wyraźnie ignorowały fakty ukazujące hipokryzję MSWiA, zarówno jeśli chodzi o jego rzeczywiste otwarcie na rokowania, jak i wartość tego, co zaproponowano w ofercie porozumienia.

• Indagowani związkowcy tłumaczyli, że oferta przedstawiona na przysłowiową gębę, wcale nie wyglądała tak, jak ją później malowano w rozmaitych medialnych komentarzach. Resort spraw wewnętrznych i administracji celowo nie sformułował swoich propozycji na piśmie, żeby móc później nimi dowolnie manipulować. My jeszcze pamiętamy obietnice składane w 2015 roku. Paradoksem jest fakt, że obecne propozycje ministra to nawet nie jest połowa z tego, co wówczas obiecywali prominentni politycy partii rządzącej.

• Zasadą prowadzenia negocjacji, jest formułowanie propozycji porozumienia na piśmie. Strona związkowa z tego obowiązku wywiązała się w 100 procentach, przedstawiając w formie pisemnej kilka propozycji porozumienia. Warto podkreślić, iż były to propozycje przygotowane przez renomowane kancelarie prawne. Dlatego zapisy były precyzyjne i dające gwarancję spełnienia zawartych w nim postulatów.

• W pierwszej fazie rokowań, pisemną formę zachowywała również strona ministerialna. Jednakże propozycje odnoszące się do poszczególnych postulatów były tak sformułowane, że praktycznie nie wynikały z nich żadne zobowiązania.

• Federacja ZZSM dysponuje materiałami z negocjacji przy tych „otwartych drzwiach”. Chętnie udostępnimy materiały autorkom tekstu, gdy zdecydują się napisać rzetelny tekst.

• Twierdzenie, że MSWiA chciało spełnić 80% tego, co zawarto w sześciu postulatach, jest dalekie od prawdy. Żądanie płacowe brzmiało bowiem: 650 zł od stycznia i gwarancja podwyżki od stycznia 2020 r. w wysokości 500 zł. Propozycja Ministra obiecywała zwiększenie tego, co zapewniono w Programie modernizacji jedynie o 253 zł brutto, i to dopiero od lipca 2019 r.

Autorki znajdują się zapewne pod wpływem przekazów medialnych wiceministra Zielińskiego, w których wymienia on jednym tchem dokonane i planowane w przyszłości podwyżki w jednej skumulowanej kwocie. „W porównaniu do 2015 roku policjanci zarabiają o 1100 zł więcej” – mówi wiceminister, choć dwie trzecie z tej kwoty dopiero mają dostać. Kiedyś. Jak dotąd żaden dziennikarz nie rozliczył ministra z tego czasu teraźniejszego używanego wobec przyszłych zdarzeń.

Waloryzacja uposażeń służb mundurowych to nie jest, jak sugerują autorki tekstu postulat li tylko sfery budżetowej. W przypadku służb mundurowych to temat na osobne opowiadanie i zarazem praprzyczyna obecnej zapaści, w jakiej znajdują się formacje mundurowe.

Nadgodziny – kolejna zadra. Jak dotąd jedynie strażacy mają płatne nadgodziny w 60 procentach, jednak skala zaległości w ich wypłacaniu sięga kilku lat. To co minister w kwestii nadgodzin zaoferował to klasyczna „śpiewka nieokreślonej przyszłości”.

Art.15a i pełna odpłatność za L-4 to również temat na telenowelę. W MSWiA wymyślono przy okazji nową kategorię mundurową – policjantów na pierwszej linii (sic!).

I chyba nikt nie ma już wątpliwości, po co powstał ten tekst w Rzeczpospolitej. I tyle komentarza. Koń jaki jest każdy widzi.

Biuro Prasowe Zarządu Głównego NSZZ Policjantów

Poniżej link do artykułu w Rzeczpospolitej