Wyrok SA w Poznaniu: Policjanci nie powinni ponosić konsekwencji błędów i oszczędności organizatorów meczów.

ilustracja

Bardzo ważny wyrok Sądu Apelacyjnego: Policjanci nie powinni ponosić konsekwencji błędów i oszczędności organizatorów meczów.
„Klub ponosi za to odpowiedzialność, bo nie zabezpieczył odpowiednio meczu. Nie dochował wymogów. Co najmniej z winy nieumyślnej odpowiada za skutki – mówił sędzia Mikołaj Tomaszewski, cytowany przez Radio Poznań”

Ogromne problemy Górnika Konin. Zapadł wyrok o odszkodowanie

90 tys. zł ma zapłacić Górnik Konin policjantowi pobitemu przez kibiców podczas meczu Górnika z Legią Chełmża w marcu 2010 r. Tak zdecydował w środę Sąd Apelacyjny w Poznaniu.

To konsekwencje wydarzeń, które miały miejsce na Stadionie im. Złotej Jedenastki Kazimierza Górskiego 27 marca 2010 roku. Podczas rozgrywanego meczu III ligi Górnik Konin – Legia Chełmża doszło do ataku kibiców konińskiego klubu na policjantów. W momencie wprowadzania na trybunę gości fanów Legii Chełmża ok. 300 kibiców Górnika ruszyło w kierunku grupy policjantów, rzucając w nich racami i fragmentami ławek.
W wyniku tych wydarzeń ok. dwudziestu funkcjonariuszy zostało lekko rannych, a jeden – ciężko, doznając urazu głowy. Prokuratura oskarżyła szesnastu uczestników zajść, część dobrowolnie poddała się karze, część usłyszała wyroki skazujące. Poszkodowani policjanci skierowali jednak również sprawy do sądów o odszkodowania ze strony Górnika Konin, który według nich miał źle zabezpieczyć tę imprezę.

Już wcześniej Sąd Okręgowy w Koninie przyznał rację jednemu z funkcjonariuszy i zasądził 90 tys. zł odszkodowania od klubu na jego korzyść. Górnik Konin od tego rozstrzygnięcia się jednak odwołał. Dziś wyrok wydał Sąd Apelacyjny w Poznaniu. Znów dla Górnika niekorzystny – podtrzymujący decyzję sądu konińskiego. – Klub ponosi za to odpowiedzialność, bo nie zabezpieczył odpowiednio meczu. Nie dochował wymogów. Co najmniej z winy nieumyślnej odpowiada za skutki – mówił sędzia Mikołaj Tomaszewski, cytowany przez Radio Poznań.

Wypłata tak wysokiego odszkodowania to ogromny cios dla Górnika Konin, dla którego taka kwota stanowi dużą część jego budżetu. A przypomnijmy – sytuacja finansowa klubu już wcześniej nie była zbyt wesoła. Górnik będzie mógł liczyć na dodatkowe środki z tytułu jednorazowych dotacji od prezydenta Konina, których wysokość w zeszłym tygodniu podniosła Rada Miasta Konina. Obowiązek zapłaty odszkodowania mocno jednak obciąży budżet konińskiego klubu. Na dodatek w jego spłacie Górnik nie będzie mógł korzystać z miejskiej dotacji na szkolenie uzdolnionych sportowo, która stanowi znaczącą pozycję w jego budżecie – w jej zasadach jest bowiem ściśle określone, na co wydatkowane mogą być pieniądze.

Problem wypłaty odszkodowań wisiał nad Górnikiem już w poprzednich latach, ale dwóm poprzednim zarządom (w tym temu, za którego kadencji doszło do starcia na meczu) udało się uniknąć konfrontacji z nim. Cios przyjąć musi obecny prezes Mateusz Michalski i reszta członków zarządu, którzy w 2010 roku we władzach klubu nie zasiadali.

Zarząd musi teraz zapoznać się z wyrokiem i podjąć ewentualne dalsze kroki. Ponieważ wyrok jest prawomocny, Górnikowi Konin pozostaje jedynie wniesienie kasacji do Sądu Najwyższego – to jednak może tylko wydłużyć sprawę, ale niekoniecznie wstrzymać wypłatę odszkodowania. Innym rozwiązaniem mogłaby być wypłata odszkodowania w ratach. Ta opcja mogłaby przesunąć w czasie wypłatę pieniędzy na okres, w którym budżet klubu znalazłby się w nieco lepszej kondycji. Mediatorem pomiędzy klubem, a policjantem mogłoby zostać miasto. – Powiadomiliśmy już o sytuacji urząd – mówi Mateusz Michalski.

Jak zapowiada również Mateusz Michalski, klub rozważy wniesienie spraw do sądu przeciwko osobom i instytucjom, które doprowadziły do tamtych wydarzeń, czyli np. sprawców ataku na policjantów, ale również firmy ochroniarskiej zabezpieczającej mecz. – Przeciwko komu dokładnie to zależy od uzasadnienia wyroku – mówi Mateusz Michalski. Jednocześnie zapewnia, że konieczność wypłaty odszkodowania, choć jest ciosem dla klubu, nie doprowadzi do jego upadku.

autor: Bartosz Skonieczny