Sejm nie chce inwigilacji przed trybunałem

ilustracja

O umorzenie niemal w całości postępowania wszczętego przed Trybunałem Konstytucyjnym, a dotyczącego przepisów pozwalających funkcjonariuszom m.in. policji czy Straży Granicznej inwigilować obywateli na wielu polach i na wiele sposobów, wniósł właśnie Sejm.

Zdaniem izby niższej inicjujący tę sprawę wniosek autorstwa rzecznika praw obywatelskich nie został poprawnie uzasadniony.

Adam Bodnar zwrócił się do TK o zbadanie szeregu przepisów, które dotyczą przede wszystkim sposobu prowadzenia kontroli operacyjnej. Dzięki nim służby takie jak m.in. policja, Służba Kontrwywiadu czy Centralne Biuro Antykorupcyjne, mogą prowadzić taką kontrolę wobec niemal każdego obywatela aż przez 18 miesięcy. To zdaniem RPO zdecydowanie zbyt długo. Co gorsza, inwigilowany prawdopodobnie nigdy się o tym nie dowie, gdyż nie ma obowiązku udzielania takiej informacji już po zakończeniu działań inwigilacyjnych. RPO nie podoba się również to, że przepisy pozwalają służbom na pozyskiwanie danych telekomunikacyjnych i pocztowych w celu „zapobiegania lub wykrywania przestępstw albo w celu ratowania życia lub zdrowia ludzkiego bądź wsparcia działań poszukiwawczych lub ratowniczych”.

Zdaniem Bodnara tak określony katalog jest zbyt szeroki.

Sejm jednak w przedstawionym TK stanowisku uważa, że sąd konstytucyjny nie powinien pochylać się nad tymi zagadnieniami. Jego zdaniem RPO nieprawidłowo uzasadnił większość swoich zarzutów. Jak podkreślono, rzecznik ograniczył się jedynie do formułowania ogólnych tez o niezgodności kwestionowanych przepisów ze wskazanymi normami konstytucyjnymi czy też tymi zawartymi w aktach prawa międzynarodowego. We wniosku roi się, zdaniem Sejmu, od lakonicznych stwierdzeń i ogólnych poglądów. Izba niższa zarzuca również rzecznikowi, że ten dokonuje pominięć pewnych istotnych kwestii takich chociażby jak fakt, że na przedłużenie kontroli operacyjnej zgodę musi wyrazić sąd. Ponadto Sejm zdaje się wytykać RPO, że ten, formułując swoje tezy o niekonstytucyjności zakwestionowanych przepisów z ustawą zasadniczą, jak gdyby zapomniał o jej artykule piątym. Zgodnie z nim „Rzeczpospolita Polska strzeże niepodległości i nienaruszalności swojego terytorium, zapewnia wolności i prawa człowieka i obywatela oraz bezpieczeństwo obywateli, strzeże dziedzictwa narodowego (…)”. Izba niższa uważa, że z przepisu tego można odczytać spoczywający na ustawodawcy obowiązek ustanowienia przepisów regulujących prowadzenie kontroli operacyjnej. Jej zdaniem prawodawca musi więc wyposażyć służby powołane do strzeżenia bezpieczeństwa publicznego w określone kompetencje.

W stanowisku powołano się na orzecznictwo TK, który już wcześniej zaznaczał, że „brak wyposażenia służb policyjnych oraz służb ochrony państwa w możliwość korzystania ze zdobyczy nowoczesnej techniki, a nawet wyposażenie ich w taką możliwość, lecz w niewystarczającym zakresie, może oznaczać niewywiązanie się państwa z jego konstytucyjnego zadania strzeżenia niepodległości i nienaruszalności terytorium Rzeczpospolitej Polskiej, a także zapewnienia bezpieczeństwa obywateli (art. 5 Konstytucji) (…)”. Sejm przypomniał również, że w tym zakresie ustawodawca dysponuje swobodą kształtowania i doboru środków służących realizacji wspomnianych wartości konstytucyjnych.

Jedynym zarzutem RPO, do którego Sejm odniósł się merytorycznie, był ten dotyczący okrojenia tajemnicy zawodowej. Bodnar zakwestionował przepisy, które umożliwiają wykorzystanie w postępowaniu karnym materiałów zdobytych w trakcie prowadzenia kontroli operacyjnej, a zawierających informacje objęte tajemnicą np. adwokacką, lekarską czy dziennikarską. RPO zarzucił m.in., że regulacja ta jest nieprecyzyjna (sąd może wydać taką zgodę, gdy jest to niezbędne dla „dobra wymiaru sprawiedliwości”). Sejm jednak się z tymi argumentami nie zgodził, stwierdzając, że kwestionowane przepisy nie naruszają ustawy zasadniczej.

Wniosek RPO ma zostać rozpatrzony przez TK już 21 lutego. W orzekaniu, jako sędzia sprawozdawca, ma wziąć udział Mariusz Muszyński. To budzi kontrowersje ze względu na pojawiające się doniesienia na temat jego agenturalnej przeszłości. Wedle niektórych mediów Muszyński miał w latach 90. XX w. pracować w Urzędzie Ochrony Państwa. Sam zainteresowany nigdy do tych zarzutów się nie odniósł.

Małgorzata Kryszkiewicz